Wojciech Tomczyk | TEN SYSTEM MUSI SIĘ ZAWALIĆ
15538
post-template-default,single,single-post,postid-15538,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive

TEN SYSTEM MUSI SIĘ ZAWALIĆ


Jan Pospieszalski: Polska rzeczywistość, polska polityka ma przynajmniej kilka warstw. Ty je zgłębiałeś pisząc swoje scenariusze. One sięgają w głębsze warstwy rzeczywistości…

Pisanie scenariuszy w Polsce i pisanie scenariuszy na świecie różni jedna podstawowa rzecz. Na świecie uczy się scenarzystów, żeby myśleli pisząc co będzie działo się za rok, czyli wtedy, kiedy widzowie będą film oglądali. O czym będą mówiły wtedy media. I dlatego u nas jest prościej. W Polsce media głównego nurtu mówią o rzeczywistości mniej więcej z rocznym opóźnieniem. Więc wystarczy nie interesować się głównymi mediami, tylko bezpośrednio rzeczywistością, albo czytać Gazetę Polską i wtedy człowiek wie o czym będą mówiły media za rok. To brzmi jak żart albo skrajne lizusostwo, ale tak jest. Ja nie jestem żadnym prorokiem. To że serial telewizyjny „Trzeci oficer” zaczyna się od zabójstwa generała policji a kończy się wymuszonym samobójstwem generała wywiadu nie świadczy o moich zdolnościach proroczych, tylko o tym, że mocno interesuję się rzeczywistością jaka jest.

JP: Po śmierci generała Petelickiego wiele osób z prawej strony się zastanawia: którzy ludzie służb są „nasi”, a którzy „nie nasi”. Da się taką linię podziału przeprowadzić?
Absolutnie nie. Nasi to są ci młodzi, myślę o następnym pokoleniu, którzy będzie w stanie przejąć odpowiedzialność za Polskę. Za nimi powinniśmy się rozglądać, a nie szukać waszych czy naszych. W ciągu kilku lat Polska musi się zjednoczyć. I to się stanie albo w sytuacji upadku państwa albo przy odbudowie państwa. Trzeciego wyjścia nie ma. Ten system nie może tak dłużej trwać. Na razie wszystko wygląda na to, że będziemy się jednoczyć w sytuacji upadku państwa, utraty politycznej podmiotowości , na kilka pokoleń. Chciałbym oczywiście patrzyć na sprawę pozytywnie i lepiej byłoby gdybyśmy stali się jednym narodem jednocząc się wokół rzeczy wspólnych, wokół Rzeczpospolitej, niż byli zmuszeni jednoczyć się po upadku Rzeczpospolitej.
Swoimi teatrami telewizji przywróciłeś do powszechnej świadomości ludzi, którzy mogą być wzorem. Wokół których wspólnota może się organizować. Jedna ze szkół w Ostrołęce postanowiła przyjąć imię Inki, twojej bohaterki. Dlaczego przywoływałeś takie postaci?
Po prostu mogłem to zrobić. Był moment kiedy cenzura zelżała, to było jakieś siedem lat temu…
A mieliśmy w Polsce cenzurę?
Jaka cenzura? Ja powiedziałem cenzura? Przecież mamy nawet skwerek Wolności Słowa. W mediach elektronicznych można mówić wszystko. A mówiąc poważnie: dlaczego sięgnąłem po postać Inki? A o czym miałem pisać? Tematy naprawdę interesujące: samogwałt, życie w czworokącie na który składają się sami obojnacy, albo istotne społecznie tematy jak wykluczenie daltonistów, były zajęte przez innych, zdolniejszych kolegów. Oni przyciągali uwagę milionów. To znaczy zero, przecinek zero miliona. Czyli uwagę swoich rodzin i części kolegów. Natomiast ja jako człowiek niepewny siebie, niepewny swego talentu, musiałem szukać potwierdzenia u milionowej widowni. Nawe oficjalne media podały, że młodzież mając do wyboru powtórkę „Inki” i transmisję rozdania Telekamer, wybrała powtórkę teatru telewizji. A część „kiboli” Lechii Gdańsk uznaje zamordowaną przez UB sanitariuszkę za swoją patronkę.
Chciałem jeszcze poruszyć w teatrze telewizji tak mało istotny temat jak sprawę wojny prewencyjnej przeciwko Hitlerowi, do której Piłsudski namawiał kraje zachodnie w 1934 roku. Ale raczej nie będę miał okazji.

JP: Scena faktu którą współtworzyłeś w telewizji publicznej była fenomenem. Po pierwsze ze względu na dużą oglądalność, po drugie ze względu na poruszane tematy dotąd nieobecne w mediach głównego nurtu.
Nie była żadnym fenomenem… Scena faktu istnieje w telewizjach publicznych na całym świecie. Wystarczy przypomnieć choćby brytyjskie teatry telewizji o Jaruzelskim czy o procesie zabójców księdza Jerzego. Kiedy byłem, ze ”Sprawiedliwymi” na światowym festiwalu telewizji publicznych w Seulu historii Polski był poświęcony w całości cały dzień. Składały się nań filmy z Kanady, Izraela, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Wszystkie wyprodukowane w 2010! Dobrze, że wówczas, rok temu także my mogliśmy coś pokazać. Strach pomyśleć co byśmy mogli pokazać dziś. Teatr na żywo?
JP: A współtwórczyni telewizyjnej sceny faktu, Wanda Zwinogrodzka została z telewizji zwolniona..
Wiesz, inteligentne kobiety w ogóle nie mają w Polsce łatwego życia. A jeśli jeszcze taka kobieta coś osiągnie, natychmiast pojawia się czereda facecików chętnych do pokazania gdzie jest jej miejsce. To dotyczy wszystkich. Na przykład film Agnieszki Holland mógł być nominowany do Oskara ale u nas w kraju Orła nie dostał. Jest taka nagroda, środowisko głosuje. Nie będą nam Amerykanie mówić co jest dobre. Sposób w jaki w Polsce są traktowane inteligentne kobiety jest żenujący.

JP: Nasza rzeczywistość przypomina filmy Barei. Kiedy widzę Donalda Tuska jadącego autostradą na śniadanie z partyjnym kolegą i nad nim błękitny helikopter jednej z telewizji śledzący to wiekopomne wydarzenie. Z jednej strony mamy na żywo relację z tej fascynującej podróży, a z drugiej bankrutujących podwykonawców, którzy za swą pracę, nie dostali pieniędzy…
Tak powinno być. Patrzenie władzy na ręce jest pierwszym i najważniejszym obowiązkiem mediów. Za czasów naszej młodości telewizyjne wiadomości również zaczynały się od słów: dziś Towarzysz Edward Gierek…
A ja na przykładzie autostrad zobaczyłem jasno, że platformerstwo jest religią. Z fundamentalistami, wyznawcami i właściwie wszystkimi koniecznymi elementami religii. Nie wiem do końca jak jest z platformerskimi zakonami kontemplacyjnymi, ale zakony rycerskie mają na pewno. Czyli nieznani sprawcy… Lub też seryjny samobójca, jak zwał tak zwał.
Skąd wiem, że to religia? Jechałem przez Chorwację autostradą przebiegającą przez góry. I kolega, z którym jechałem zaczął tłumaczyć, o ile trudniejsza jest budowa autostrad wiodących przez piaski Mazowsza… Trzeba głęboko wierzyć, żeby wyprowadzić tezę, że w Chorwacji łatwiej jest budować wielokilometrowe wiadukty i tunele niż kłaść asfalt na płaskim Mazowszu…
JP: Rzeczywistość kryminalna, którą obserwujesz i która jest kanwą twoich sztuk i seriali ma wątki tragikomiczne. Po dekadzie śledztwa okazało się, że generała policji zabił złodziej daewoo espero…
Tę wersję już odwołali, to nie oni… Teraz będzie nowa wersja…

JP: Jak sądzisz, co usłyszymy? Kto będzie winny?
Numizmatycy, to jest straszne środowisko. Oglądałeś Dekalog Kieślowskiego? Oni są zdolni do wszystkiego.
A mówiąc poważnie. Każda sprawa kryminalna obnaża system. Smutne jest, że z tego nic nie wynika.

JP: Polska polityka ma tę warstwę powierzchniową, dziejącą się w telewizji oraz tę warstwę, w której sprawy dzieją się w garażu gen. Petelickiego czy w hotelu, w którym w kilka tygodni po dojściu PO do władzy wiesza się Adam Kapica, wiceprezes ZUS, czy na dansingu, gdzie pułkownik Tobiasz na kilka dni przed konfrontacją z Bronisławem Komorowskim zatańcował się na śmierć. Większość obserwuje jednak tę telewizyjną rzeczywistość…
Jeśli chce się coś wiedzieć oprócz tego jaka pogoda jest w Rzymie nie warto oglądać telewizji. Nie ma powodu, żeby poddawać się temu praniu mózgu. Są inne media, są gazety, jest internet, wiarygodne portale. Jeśli znajdę jakąś frapującą informację w internecie, sprawdzam czy jest ona podana przez telewizję, na pasku. Jeśli wiadomość pojawia się na ekranie telewizora zaczynam mieć wątpliwości czy jest informacją prawdziwą. To brzmi paranoicznie ale po latach praktyki ja temu towarzystwu nie wierzę.

JP: Mówisz: mamy cenzurę, mamy niewydolne państwo. Gdzie jest miejsce dla niezależnych twórców kultury?
Wszyscy, no prawie wszyscy wybitni twórcy kultury niezależnej robią to co jest powinnością artysty. To znaczy popierają władzę. Ja tych ludzi podziwiam, i przyznaję- mają talent. Ta garstka, która tego nie potrafi jest sama sobie winna. Dla nich zostaje drugi obieg, potem dołączy obieg trzeci i kolejno, czwarty, piąty. Zresztą już chyba dołączył. W sieci mamy setki jeśli nie tysiące blogerów opisujących rzeczywistość. Może nie wszyscy z nich są Tyrmandem czy Kisielem. Ale mamy tysiące pisarzy opisujących rzeczywistość po godzinach swojej głównej pracy. Są to ludzie niepospolitej inteligencji, niee piszący zbędnych słów- Internet nie toleruje wodolejstwa. I czasami zdarzają mi się czytać w necie rzeczy fenomenalne. Ostatnio przyłapałem się na tym, że niecierpliwie czekam na pojawienie się w sieci kolejnego odcinka powieści, pisanej anonimowo, przez człowieka, którego nickiem jest tytuł jednego z filmów Woody Allena. Mocna rzecz.