Wojciech Tomczyk | NIE MOGŁEM PRZEJŚĆ OBOK TEGO FAKTU OBOJĘTNIE
15545
post-template-default,single,single-post,postid-15545,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive

NIE MOGŁEM PRZEJŚĆ OBOK TEGO FAKTU OBOJĘTNIE


Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita”: Co sprawiło, że wrócił pan do głośnej przed 30 laty sprawy śląskiego wampira?

Wojciech Tomczyk: Mówiąc górnolotnie, powód był moralny. Tak wielki skandal dotyczący peerelowskich instytucji: milicji i wymiaru sprawiedliwości, wymagał nazwania rzeczy po imieniu. Sprawa, w moim przekonaniu, była od początku sfingowana. Udział w niej ludzi świadomych uczestniczenia w mistyfikacji wydaje mi się być dojmującą traumą. Nie mogłem przejść obok tego faktu obojętnie.

Przypadków rażącej niesprawiedliwości w burzliwej polskiej historii można bez wątpienia znaleźć dużo więcej. Dlaczego zajął się pan akurat tym?

Miałem kiedyś nieszczęście spotkać się z jednym z oficerów prowadzących to śledztwo i z mojej strony nie było to spotkanie dobrowolne.
Wprawdzie miało miejsce dawno, ale też stanowiło pewien impuls. Trudno mi zracjonalizować wszystkie czynniki, które spowodowały podjęcie tego tematu. Przy czym nie jest to sztuka dokumentalna o sprawie rodziny Marchwickich. W historii, którą opowiadam, jedynie część wydarzeń jest prawdziwych, część zaś – domniemanych. Mogło być tak albo inaczej. „Wampir” nie jest dramatem dokumentalnym. Bardzo się jednak cieszę, że prapremiera odbyła się właśnie na Śląsku, co dla tej sztuki stanowi, wydaje mi się, okolicznością wyjątkowo korzystną. Jestem pod wrażeniem pracy zespołu aktorskiego Teatru Nowego w Zabrzu, reżysera Marcina Sławińskiego i scenografa Jerzego Kaliny, którzy sprawnie przenieśli na scenę ten straszny, wręcz fizycznie dotykalny świat. Zrobili świetne przedstawienie.

„Wampira” realizuje dla Teatru TV Maciej Dejczer, czy sztukę mają w planach repertuarowych inne teatry?

„Wampir” miał dopiero jedno przedstawienie. I od razu nagrody na festiwalu, w tym Grand Prix publiczności. To dla mnie nokautujący sukces. Szef jury Jacek Sieradzki uprzedził mnie, że sztuka może zniknąć z pola zainteresowania naszych scen, gdy zostanie wyemitowana przez Teatr TV, ale dyrektor Jan Englert myśli o wystawieniu „Wampira” w Teatrze Małym. Wcześniej interesował się tą sztuką Maciej Englert z Teatru Współczesnego, choć obawiam się, że na proces decyzyjny nałożyła się trudna sytuacja finansowa tej sceny. A poza tym jestem scenarzystą, taki wykonuję zawód.
„Wampir” jest, moim zdaniem, dobrym materiałem na film. Takich filmów teraz się jednak w Polsce nie robi. Oczywiście doceniam klasę kilku czy kilkunastu filmów, które powstały, ale nie większości bieżącej produkcji naszej kinematografii. Zdaję sobie sprawę, że widzowie, którzy poszliby na poważny film o prawdziwej zbrodni, czuliby się oszukali, bo zostali przyzwyczajeni do czegoś zupełnie innego.